Strona główna  /  Poradnik  /  Wixa – co to jest i skąd wzięło się to określenie?

Wixa – co to jest i skąd wzięło się to określenie?

Poradnik
Młoda kobieta tańcząca w klubie w otoczeniu kolorowych świateł laserowych i dymu podczas imprezy rave.

Wixa to polski fenomen subkultury muzyki klubowej z przełomu lat 90. i 2000., wywodzący się z niemieckiego wulgaryzmu i oparty na charakterystycznych okrzykach, białych rękawiczkach oraz energicznych rytmach hard house. Mam nadzieję, że poniższy artykuł pomoże ci lepiej zrozumieć to zjawisko.

Skąd pochodzi nazwa „wixa”?

Samo słowo jest bezpośrednią adaptacją fonetyczną i ortograficzną niemieckiego wulgaryzmu „Wichser”, oznaczającego onanistę. Do języka polskiego trafiło za pośrednictwem okrzyków wznoszonych przez DJ-ów podczas zachodnioeuropejskich imprez masowych, takich jak Love Parade. W miarę rozwoju polskiej sceny klubowej termin ten oderwał się od swojego pierwotnego, obraźliwego znaczenia i zaczął definiować cały styl zabawy.

Na przełomie wieków zapożyczenie to przeszło transformację – z okrzyku stało się nazwą nurtu, a także synonimem imprezy. Co ciekawe, w gwarze poznańskiej słowo „wiksa” do dziś funkcjonuje jako regionalizm oznaczający pastę do butów. Zjawisko to pokazuje, jak jeden wyraz może posiadać zupełnie odrębne znaczenia w zależności od kontekstu społecznego i geograficznego.

Czym charakteryzowała się muzyka wixy?

Podstawę brzmieniową stanowiły gatunki takie jak hard house, trance oraz stupid house z wyraźnymi wpływami angielskimi. Utwory opierały się na agresywnym, głębokim kicku z podkręconym bassem do granic wytrzymałości sprzętu, któremu towarzyszył płytki clap. W co drugiej ósemce pomiędzy beatami pojawiał się charakterystyczny, metaliczny bas, powszechnie nazywany „rurką”, który stał się znakiem rozpoznawczym całego nurtu.

Struktura utworów była prosta i schematyczna. Stopniowo dodawano hihaty, a co cztery takty zagęszczano kicki, by stworzyć wrażenie przejścia. Kulminację budował narastający snareroll poprzedzony długim padem, po którym następowało uwolnienie energii w głównym motywie. Producent musiał wówczas zadbać, by w pierwszej sekundzie tego motywu pojawiły się wszystkie użyte sample, a głośność każdego z nich – zwłaszcza prowadzącej „rurki” – została maksymalnie podbita. Całość wieńczyła seria sześciu crashów – dwóch wolniejszych i czterech szybszych – co podkreślało dynamikę utworu.

Za pionierów brzmienia, które ukształtowało wixę, uznaje się holenderską formację Klubbheads, która w 2000 roku wypromowała charakterystyczny układ linii basu nagraniem „Turn Up The Bass”. W późniejszych latach, około 2003 roku, część klubów zaczęła odchodzić od stupid house na rzecz electro house, a w środowiskach związanych z warszawską sceną grano klasyczne techno, często rezygnując z wulgarnych okrzyków.

Jak wyglądała impreza w stylu wiksa?

Centralnym punktem każdej wiksy była osoba DJ-a, który pełnił rolę wodzireja. Przez cały set używał mikrofonu z efektem pogłosu, wykrzykując do tłumu krótkie, motywujące hasła. Jego zadaniem było nie tylko miksowanie utworów, ale przede wszystkim podtrzymywanie transowej atmosfery i nieustanne napędzanie energii na parkiecie.

Klub Ekwador i narodziny legendy

Żadne miejsce nie jest bardziej utożsamiane z tym zjawiskiem niż Klub Ekwador zlokalizowany we wsi Manieczki pod Poznaniem. To właśnie tam, za sprawą pierwszego polskiego promotora, DJ-a Krisa, wykreowano i wypromowano na szeroką skalę charakterystyczne zwyczaje. Na przełomie wieków do Manieczek zjeżdżały się tysiące osób z całego kraju, a samo miejsce stało się synonimem muzyki prymitywnej i nieokiełznanej zabawy.

Klub ten był kolebką takich akcesoriów, jak świecące w ultrafiolecie białe rękawiczki czy gwizdki. Nawet dziś, kiedy oryginalny nurt zanikł, Manieczki pozostają legendą polskiej sceny klubowej. Organizowane tam imprezy, takie jak „Back to old night”, przyciągają sentymentalnych zwolenników dawnych czasów.

Stroje i akcesoria

Rozpoznawalnym elementem wizualnym wixy były białe rękawiczki, często świecące w ultrafiolecie. Uczestnicy machali nimi w takt muzyki, tworząc hipnotyzujący, fluorescencyjny spektakl. Do tego dochodziły glowsticki, gwizdki oraz mrugające bransoletki. Estetyka stroju była mocno przerysowana – panie nosiły białe kozaczki z dziesięciocentymetrową cholewką i minimalne paski materiału, a panowie prezentowali sportowo-elegancki look, obowiązkowo podkreślony wizytą w solarium.

Stylizacje uczestników często nawiązywały do estetyki industrialnej i postapokaliptycznej. Niektórzy zakładali na plecy odkurzacze, przebierali się za postacie w rodzaju robotników, robotów lub kosmitów, a twarze zasłaniali maskami chirurgicznymi czy przeciwgazowymi. Popularne były także odblaskowe i fluorescencyjne stroje, które w połączeniu ze światłami klubu potęgowały efekt szaleństwa.

Podstawą identyfikacji wizualnej wixy były białe rękawiczki i nieustanne okrzyki motywujące, które z czasem stały się jej znakiem firmowym.

Okrzyki i komunikacja z tłumem

Język wixy był maksymalnie uproszczony i sprowadzał się do krótkich komend. Repertuar DJ-a opierał się na słowach-kluczach wypowiadanych z charakterystycznym pogłosowym echem. Dominowały okrzyki takie jak: „JAZDA”, „JEDZIEMY”, „LECIMY”, „RUSZAMY”, „W GÓRĘ” czy dosadniejsze „NAPIERDALAMY”. Zdarzały się również komunikaty o zabarwieniu seksualnym oraz humorystyczne frazy w rodzaju „GŁOŚNIEJ NIECH USŁYSZĄ NAS W DRUGIEJ WSI!”. Z czasem, po 2006 roku, słowo „jazda” nabrało negatywnego wydźwięku i jest dziś używane sporadycznie.

Co oznaczają stany wixy, luty i huty?

W subkulturze wytworzyła się swoista gradacja poziomu zabawy i intensywności doznań uczestnika. Opisywała ona nie tyle jakość muzyki, co raczej stopień oddania się imprezowemu transowi i zmiany świadomości. Była to wewnętrzna klasyfikacja wtajemniczenia, zrozumiała tylko dla stałych bywalców.

Kolejne stopnie zaawansowania imprezowego szału wyglądały następująco:

  • wixa – stan podstawowy, definiujący dobrą, energiczną zabawę,
  • luta – zwana też czapą, oznaczająca mocniejszą, bardziej intensywną fazę,
  • huta – nazywana również dżumagą, stanowiąca stadium skrajnego przećpania i utraty kontroli.
  • każdy z tych stanów wiązał się z rosnącym poziomem pobudzenia organizmu.

Przekroczenie granicy z luty w hutę często łączyło się z nadużyciem substancji chemicznych. Do stymulacji używano przede wszystkim niedrogich narkotyków pobudzających – extasy, amfetaminy oraz mefedronu. Alkohol, zwany potocznie „procentami”, był traktowany jako nieodłączny, bazowy element każdej wiksy. Zjawisko to było jednym z głównych punktów krytyki nurtu przez środowiska związane z holenderską sceną trance, które zarzucały mu przesycenie używkami i spłycanie kultury klubowej.

Jak samodzielnie wyprodukować utwór w stylu wixa?

Proces tworzenia wiksiarskiego hitu był banalnie prosty i nie wymagał zaawansowanej wiedzy muzycznej. Wystarczyły podstawowe sample, program do miksowania i absolutny brak zahamowań estetycznych. W tamtym okresie szczególnie popularny był Fruity Loops, choć w ostateczności można było skorzystać nawet z prostego rejestratora dźwięku w wytwórni kolegi.

Produkcja wixy opierała się na skrajnie prostej zasadzie: weź najgłębszy kick, podkręć mu bass tak, aż pokruszą się ściany, i dodaj najbardziej jazdową rurkę, jaka istnieje.

Całość procesu produkcyjnego opierała się na sprawdzonej sekwencji działań:

  1. Wybór najgłębszego kicka z maksymalnie podbitym bassem.
  2. Dodanie płytkiego clapu pomiędzy uderzenia stopy.
  3. Wprowadzenie co cztery takty dodatkowych kicków, budujących wrażenie przejścia.
  4. Stopniowe dokładanie hihatów i „pierdzącego” basu.
  5. Ułożenie prostej, wulgarnej melodii z najbardziej jazdowej rurki.
  6. Nagłe urwanie wstępu po dwóch minutach i wrzucenie długiego pada z kradzionym samplem wokalnym.
  7. Budowanie napięcia narastającym snarerollem.
  8. Udostępnianie utworu wyłącznie na zamkniętych forach, na zasadzie wymiany za inne domowe produkcje.
  9. Pominięcie masteringu – surowe sample miały być „zajebiste same w sobie”.

Tak stworzony kawałek przypominał brzmieniowo rytmiczne uderzanie młotkiem w poręcz. Co ciekawe, autorzy nigdy nie udostępniali tych nagrań publicznie w internecie. Obowiązywała niepisana zasada wymiany barterowej na forach takich ekskluzywnych klubów, jak Ekwador czy Projektor. Posiadanie unikalnej, domowej produkcji było powodem do dumy i sposobem na szpanowanie „na kwadracie”.

Główny motyw utworu miał za zadanie ogłuszyć słuchacza. W pierwszej sekundzie musiały pojawić się absolutnie wszystkie sample, a głośność każdego z nich – zwłaszcza prowadzącej rurki – należało maksymalnie podbić. Do tak przygotowanego podkładu dodawano gotową, wiejską melodyjkę z pliku MIDI i przeciągano ją przez kilka minut. Sety z wiksiarskich klubów były tak intensywne dźwiękowo, że zyskały opinię narzędzi do torturowania jeńców wojennych.

Czy wixa przetrwała do dziś?

Złoty wiek nurtu przypadł na lata 2000–2003, a jego stopniowy zanik rozpoczął się około 2006 roku. Przełomowym momentem był Sunrise Festival, na którym oficjalnie zabroniono używania gadżetów typowych dla wixy. Wielu DJ-ów pod wpływem fali krytyki porzuciło ten styl, a część klubów przeszła na bardziej wysublimowane brzmienia electro house.

Mimo to zjawisko nie zniknęło całkowicie. Formacja Clubbasse – uznawana za polskiego prekursora muzyki wiksiarskiej – została reaktywowana i organizuje imprezy pod szyldem „Retro time in attack”, które wiernie odtwarzają klimat dawnych lat. Podobne wydarzenia, jak cykle „Pumpingland” czy „Members of Pumpingland”, nawiązują do stylu scouse-house spopularyzowanego przez zespół Klubbheads. Współczesnymi przedstawicielami starego brzmienia w Polsce są tacy artyści jak Crouzer oraz Matt Brave.

Co więcej, sentymentalna nostalgia sprawiła, że niektóre imprezy retro cieszą się dziś większym wzięciem niż wydarzenia z muzyką uważaną za ambitniejszą. Występy takich postaci jak DJ Hazel czy wspomniana formacja Clubbasse trzeba rezerwować z kilkumiesięcznym lub nawet rocznym wyprzedzeniem. Świadczy to o trwałym śladzie, jaki ten prymitywny, lecz energetyczny nurt odcisnął na polskiej scenie klubowej.

W 2016 roku słowo „wiksa” zostało zgłoszone w plebiscycie na Młodzieżowe Słowo Roku w kategorii synonimu imprezy. Współcześnie, w slangu studentów Uniwersytetu Warszawskiego, hasło to posiada aż 23 poświadczenia i oznacza szeroko pojęte wyjście – od domówki, przez posiadówę, po wyjście na miasto. Zwolennicy nurtu do dziś podkreślają, że bez tego kontrowersyjnego zjawiska polska scena klubowa nie rozwinęłaby się w takim stopniu, a pierwsi rodzimi producenci i DJ-e budowali swój warsztat właśnie na prostych, wiksiarskich bitach.

FAQ – najczęściej zadawane pytania

Skąd wywodzi się nazwa „wixa”?

Nazwa pochodzi od fonetycznego zapożyczenia niemieckiego wulgaryzmu „Wichser”, które trafiło do Polski przez okrzyki DJ-ów na zachodnioeuropejskich imprezach. Z czasem termin oderwał się od pierwotnego znaczenia i stał się nazwą nurtu i imprezy.

Jakie gatunki muzyczne tworzyły brzmienie wixy?

Podstawą były hard house, trance i stupid house z angielskimi wpływami. Charakteryzowały je mocny kick, podbity bas i metaliczna „rurka” między beatami.

Jak wyglądała typowa struktura utworu w stylu wixa?

Utwory miały prostą, schematyczną budowę: dodawano hihaty, co cztery takty zagęszczano kicki, a napięcie budowano padami i snarerollami. Kulminacja zawierała natychmiastowe wejście wszystkich sampli i serię crashów.

Jak przebiegała impreza w stylu wixa i jaka była rola DJ-a?

DJ był centralną postacią, używał mikrofonu z pogłosem i ciągle podkręcał atmosferę krótkimi okrzykami. Jego zadaniem było miksowanie oraz utrzymywanie transowego napięcia na parkiecie.

Jakie elementy stroju i rekwizyty dominowały na wiksiarskich imprezach?

Dominowały białe rękawiczki świecące w ultrafiolecie, glowsticki, gwizdki i mrugające bransoletki. Stroje były przerysowane, z elementami industrialnymi i fluorescencyjnymi dodatkami.

Czym są stany wixa, luty i huta?

To lokalna gradacja intensywności zabawy: wixa to poziom podstawowy, luta oznacza silniejsze pobudzenie, a huta to stadium skrajnego odlotu. Przejście do huty często wiązało się z nadużywaniem substancji pobudzających.

Jak produkowano utwory w stylu wixa i gdzie je udostępniano?

Produkcja była bardzo prosta, opierała się na głębokim kicku, «rurce» i prostych samplach przy użyciu programów typu Fruity Loops. Nagrania wymieniano na zamkniętych forach barterowo i rzadko publikowano publicznie.

Czy wixa istnieje nadal we współczesnej scenie klubowej?

Choć jej złoty okres przypadał na 2000–2003 i styl osłabł po 2006 roku, nurt przetrwał w formie imprez retro i reaktywacji zespołów jak Clubbasse. Niektóre wydarzenia i artyści nadal odtwarzają dawny klimat i cieszą się sentymentalnym zainteresowaniem.

Redakcja frannys.pl

Zespół redakcyjny frannys.pl z pasją odkrywa świat edukacji, kultury, rozrywki i hobby. Uwielbiamy dzielić się wiedzą, inspiracjami i ciekawostkami, sprawiając, że nawet najbardziej złożone tematy stają się proste i przystępne. Razem z naszymi czytelnikami uczymy się i bawimy każdego dnia!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?